Rosja przeprowadziła w niedzielę zmasowany atak na Kijów, a także ostrzegła o planie metodycznych uderzeń wymierzonych w obiekty wojskowe oraz przemysłowe na terenie miasta. W związku z tym wezwała cudzoziemców i dyplomatów przebywających w ukraińskiej stolicy do jak najszybszego jej opuszczenia. Na ten komunikat zareagowało m.in. polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
W poniedziałek 25 maja, resort odniósł się do zaleceń Rosji:
„Każdy przypadek uderzenia w polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne będziemy traktowali jako celowy i zamierzony."
Jak przekazał PAP Michał Wiewiór, do polskiego resortu wezwany został ambasador Rosji w Polsce Gieorgij Michno. Przekazano mu zdecydowane wezwanie do „natychmiastowego zaprzestania nieuzasadnionej i bezprawnej agresji oraz przestrzegania zobowiązań i traktatów międzynarodowych”. Podobne działania podjęły również inne państwa.
Podkreślono również, że skoro Rosja prowadzi oficjalnie jedynie „specjalną operację wojskową”, to uderzenia skierowane powinny być wyłącznie w cele militarne.
Do komunikatu Rosji odniosła się również Katarina Maternova, zastępczyni szefa delegacji Unii Europejskiej w Ukrainie. Wskazała, że unijni dyplomaci nie mają zamiaru opuścić Kijowa. Oceniła również, że groźby stosowane przez Rosję są oznaką jej słabości i desperacji.
Red. Jakub Rożnowski
Dzięki subskrypcji premium masz pełny dostęp do wszystkich artykułów, nie tylko do tego.