Podpisano wstępne porozumienie pokojowe między Izraelem a Libanem. Podsumowanie informacji

・ 5 min czytania

Źródło: Marco Rubio / x.com
Źródło: Marco Rubio / x.com

W piątek w Waszyngtonie podpisane zostało wstępne, 14-punktowe porozumienie pokojowe między Izraelem a Libanem. Pomimo to sytuacja w regionie wciąż pozostaje napięta. Kilkanaście godzin po zawarciu traktatu na południu Libanu uderzył izraelski dron. Z kolei przywódca Hezbollahu Naim Kassem stwierdził, że podpisana umowa „jest nieważna i upokarzająca”.

Negocjacje między krajami, którym pośredniczyły USA, trwały cztery dni. Ostatecznie udało się wypracować wstępne porozumienie.

„Dzisiaj jest dobry dzień, ponieważ z radością ogłaszamy zawarcie umowy ramowej między suwerennym rządem Libanu i, oczywiście, rządem Izraela, przy mediacji i wsparciu Stanów Zjednoczonych Ameryki, która rozpoczyna tworzenie ram trwałego pokoju i bezpieczeństwa” - podsumował negocjacje sekretarz stanu USA, Marco Rubio.

Wśród postanowień podpisanego dokumentu znajdują się jednak punkty, które wywołały konflikt wewnątrz samego Libanu. Jeden z zapisów zakłada wycofanie się Izraela z dwóch niewielkich obszarów południowego Libanu oraz zajęcie tych terenów przez libańską armię. Wojsko to miałoby oczyszczać zajęte ziemie z bojowników Hezbollahu - szyickiej organizacji i partii politycznej posiadającej własne skrzydło militarne. Samo porozumienie zakłada również próbę wewnętrznego rozbrojenia tej grupy.

Kolejnym polaryzującym punktem dokumentu był tzw. artykuł 13, zobowiązujący Liban do zaprzestania jakichkolwiek działań prawnych przeciwko Izraelowi na arenie międzynarodowej.

Zawarte porozumienie nie zakończyło również napięcia na froncie. Kilkanaście godzin po oficjalnym podpisaniu umowy, w sobotę, w miasto Nabatijja w południowym Libanie uderzył izraelski dron bojowy. Co więcej, podpisanie dokumentu z Izraelem oburzyło władze Hezbollahu. Libański parlamentarzysta z ramienia organizacji, Hasan Fadlallah, wprost zagroził rządowi wojną domową, wskazując, że organizacja nie pozwoli Libanowi na wdrożenie porozumienia. Z kolei na ulicach stolicy kraju, Bejrutu, pojawiły się protesty. Demonstranci blokowali główne drogi oraz ścierali się z policją.

Dzień później przywódca Hezbollahu Naim Kassem ogłosił, że umowa zawarta między rządem a Izraelem „jest nieważna, haniebna i stanowi porzucenie suwerenności”. Dodał przy tym, że rząd Libanu zgadza się w ten sposób na izraelską okupację południa kraju. Kassem zaproponował, aby w zamian za zawartą w Waszyngtonie umowę wdrożono postanowienia memorandum podpisanego między USA a Iranem. Dokument ten zakładał zakończenie walk „na wszystkich frontach, w tym w Libanie”. Jednak po burzliwym sporze między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem premier Benjamin Netanjahu ostatecznie nie zgodził się na opuszczenie Libanu przez izraelskie wojska.

Red. Mateusz Karcewicz

Czytaj inne artykuły w pełni

Dzięki subskrypcji premium masz pełny dostęp do wszystkich artykułów, nie tylko do tego.