Nad Bałtykiem odnotowano incydenty z udziałem rosyjskich samolotów. Dwukrotnie poderwano polskie myśliwce
・ 3 min czytania
W ciągu dwóch ostatnich dni (tj. 14 i 15 lipca) polskie myśliwce dwukrotnie przechwyciły rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Zdaniem ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza działania Rosji stanowią „agresywną obserwację naszych ćwiczeń zgrywania systemów obrony powietrznej”, a także próby rozpoznania tej defensywy.
Pierwszy incydent miał miejsce 14 lipca po godz. 12:00, gdy nad wodami międzynarodowymi Bałtyku, około 30 km od Ustki, dyżurna para polskich samolotów bojowych przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. „Po sygnałach, że powinien opuścić przestrzeń [powietrzną - przyp. red.], samolot oddalił się w kierunku Rosji.”
Szef MON skomentował to zdarzenie słowami:
„To pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej, po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej. To pokazuje, że Federacja Rosyjska cały czas prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi rozpoznanie, jest wrogo nastawiona do wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.”
Dzień później Kosiniak-Kamysz we wpisie na portalu X opublikowanym nieco po godz. 15:00 poinformował o kolejnym, podobnym zdarzeniu.
Wtedy dyżurną parę polskich myśliwców poderwano z Malborka. Przechwyciły one rosyjskie samoloty Su-30SM2 z Królewca, które nie zbliżyły się do polskiej przestrzeni powietrznej. Nad morzem operowała wtedy również para myśliwców ze Szwecji, która eskortowała maszyny.
Red. Jakub Rożnowski
Dzięki subskrypcji premium masz pełny dostęp do wszystkich artykułów, nie tylko do tego.